Majowa Odnowa – wyzwanie nr 4: przepis na Miłość

Kocham ludzi. Tych z krzyżykiem na szyi i tych z dziesiątkami tatuaży na całym ciele. Białych i czarnych. Smutnych i wesołych. Wyznających poglądy konserwatywne i zagorzałych liberałów. Tych, którzy trzymają się wytyczonego szlaku i tych, którzy trochę się w swoim życiu pogubili. Kocham ludzi świętych i kocham zbrodniarzy. Nawet tych najokrutniejszych.

Kocham wszystkich. Bo widzę w nich piękno, którego często sami nie dostrzegają. Bo wiem, że mogliby być kimś znacznie więcej, niż są teraz.

Pragnę poznać i zrozumieć ich osobiste historie, pragnę dzielić się z nimi miłością, która wypełnia moje serce aż po brzegi. Pragę z nimi rozmawiać, a czasami po prostu przebywać – w milczeniu cieszyć się tym, że są, niczego od nich nie wymagając. Z zachwytem wpatruję się w ich oczy i w każdych, znajduję ślad Boga – Dobro. Czasami jest to wprawdzie tylko płomyk dobra, który czeka na kogoś, kto go w końcu roznieci, ale jest. Zawsze.

Miłować bliźniego to doświadczać Nieba tu, na ziemi, w naszej pozornie szarej codzienności. Miłować bliźniego to ukierunkowywać się na kogoś, a tym samym stawać się wolnym, nieskrępowanym własnymi wyobrażeniami i nałogami. Miłować bliźniego to doświadczać poczucia wspólnoty z całą ludzkością.

Ale miłować bliźniego to także wychodzić poza ciasne schematy myślenia, burzyć w sobie mury uprzedzeń, zwalczać swój egoizm, potrafić się umniejszyć. Jednak cały ten trud odchodzi w zapomnienie, gdy przychodzi cudowne, niebiańskie poczucie błogości…

Czy doświadczyłeś kiedyś tej błogości? Nie, nie jest to ta sama błogość, którą odczuwamy na przykład podczas wypoczynku. Nie mówię o błogości samolubnej, wynikającej ze spełnienia własnych zachcianek, lecz o uczuciu błogości wynikającego z zapomnienia o samym sobie i z poczucia wspólnoty ze wszystkimi ludźmi w historii świata. Niesamowite uczucie – człowiek ma ochotę śpiewać i tańczyć na środku ulicy.

Gdy miłujesz ludzi, wkraczasz w zupełnie inną rzeczywistość. Rzeczywistość, w której nie ma podejrzliwości, niezdrowej rywalizacji, zazdrości… Gdy miłujesz ludzi, zaczynasz upodabniać się do świętych – promieniujesz dobrem, urzekasz wszystkich swoją „jasnością”, czyli opanowaniem, harmonią, mądrością i ciepłem. Stajesz się piękny. Zewnętrznie i wewnętrznie. Gdy miłujesz ludzi, możesz choć troszkę poczuć, jak to przewspaniale jest móc patrzeć na innych czystym i pełnym miłości wzrokiem – wzrokiem Pana Jezusa. Nie, nigdy nie będziesz spoglądał na innych, tak jak, On, ale zawsze możesz choć odrobinę przybliżyć się do tego ideału.

 „Miłować bliźniego… Nie, ja tego nie potrafię… To pewnie dar od Boga dla nielicznych wybrańców.” – być może dręczą Cię tego rodzaju myśli i nie widzę w tym nic dziwnego. Wszak każdy życzyłby sobie, by istniało coś takiego jak… przepis na miłość.

Mam dla Ciebie dobrą wiadomość – taki cudowny przepis istnieje. To, co przeżywam nie jest żadną wrodzoną zdolnością, lecz wymodloną ŁASKĄ.

Ale uwaga – łaskę należy nieustannie pielęgnować, odnawiać… Nigdy nie przyzwyczajaj się do łaski, nie traktuj jej jako zwyczajnego, podarowanego Ci raz na zawsze prezentu, z którym możesz robić, co chcesz i kiedy chcesz. Łaska to raczej ziarno, kryjące w sobie pełen potencjał. To od Ciebie zależy, czy wykiełkuje i to od Ciebie zależy, czy dalej będzie wzrastać.

Nie zamierzam Cię oszukiwać – przed Tobą tygodnie, miesiące, a najprawdopodobniej całe lata wytrwałej modlitwy o wyjście poza siebie i ukierunkowanie się na drugiego człowieka. Przed Tobą łzy zwątpienia, rozgoryczenie, wściekłość z powodu braku efektów, a także fazy zobojętnienia i poddania się. Warto jednak zadać sobie trud, warto wyjść z tak zwanej „własnej sfery komfortu”. Bo po pierwsze, jest to znakomity sposób na szlifowanie swojego charakteru, a po drugie, prędzej, czy później otrzymasz to, o co prosisz. Tak, mogę Ci zagwarantować, że ta właśnie prośba na pewno zostanie spełniona, gdyż bez prawdziwej, czystej miłości niemożliwe jest czynienie dobra, wzrastanie i przede wszystkim zbliżanie się do Pana Boga. Dostaniesz więc miłość, ponieważ bez niej nie możesz iść dalej, nie możesz zmierzać do celu ludzkiej wędrówki, jakim jest Niebo. A Bogu zależy na Twoim zbawieniu. Proś więc, a będzie Ci dane.

 

Zadanie na dziś: usiądź wygodnie z kubkiem herbaty w ręku i spokojnie się zastanów, czy masz odwagę, by przyjąć dar miłości? Czy jesteś gotów na wywrócenie Twojego życia do góry nogami? Sporządź odpowiedni plan działania i przygotuj się psychicznie na to ogromne wyzwanie.

Madame Barbell

P.S. Mój tekst został kiedyś opublikowany na stronie theofeel.com – serdecznie zapraszam do odwiedzenia tej wyjątkowej witryny poświęconej życiowi duchowemu i zapoznaniu się z rewelacyjnymi felietonami i świadectwami utalentowanych ludzi z całej Polski.

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

avatar
  Subscribe  
Powiadom o