Książki, które zmieniły moje życie

Co może zmienić nasze życie? Spotkanie! Z człowiekiem, z Bogiem albo z… książką! Oto lista powieści i opowiadań, które uchroniły mnie przed upadkiem, które wydobywają z mojej osobowości to, co najpiękniejsze i które motywują mnie do nieustannej pracy nad sobą:

 

Hermann Hesse: Wilk stepowyczy po wielu latach eskapizmu i przesadnego narzucania sobie dyscypliny można odkryć radość z drobnych przyjemności dnia codziennego oraz z bycia „tu i teraz”? Czy będąc w wieku średnim i mając za sobą trudne doświadczenia w relacjach międzyludzkich można nawiązać prawdziwą przyjaźń? Postać dobiegającego pięćdziesiątki  Harry’ego Hallera udowadnia nam, że nigdy nie jest za późno, by zmienić swoje życie, to znaczy by odkryć jego piękno i pozwolić mu się ponieść. A droga do wyzwolenia z osobistych kajdan wiedzie przez… humor!

 

 

Christoph Hein: Der fremde Freund. Drachenblut. – „Czy warto angażować się w relacje międzyludzkie?” „Czy przyjaźń i miłość istnieją naprawdę, czy może są one wymysłem poetów?” Chyba każdy z nas chciałby znać odpowiedź na te kluczowe dla naszej egzystencji pytania. Christoph Hein, niemiecki pisarz, tłumacz i eseista, niestety nam jej nie udziela. Bohaterowie zaspokajają swoje potrzeby emocjonalne poprzez płytkie kontakty fizyczne, nie decydują się na związek. Nie wiemy zatem, czy ich relacja miałaby szansę przetrwać. Powiem tylko tyle – gorzej niż w tej czysto fizycznej oraz nieprzyzwoicie interesownej znajomości być już nie może…

 

 

Franz Kafka: Wyrok, Przemiana (opowiadania) – przestroga dla wszystkich młodych, wkraczających w dorosłość ludzi… Kafka pokazuje nam, że w życiu każdego człowieka przychodzi OKREŚLONY moment na wyemancypowanie się z władzy rodzicielskiej… Przegapienie go zawsze kończy się tragicznie… I jeszcze jedna ważna kwestia – dobrze wiemy, że rodzina wcale nie musi być ostoją spokoju, miłości i ciepła. Zdarzają się przecież takie patologie jak przemoc fizyczna czy pijaństwo. Ale największym złem i nieszczęściem jest według Kafki tak często niezauważana albo bagatelizowana przez społeczeństwo przemoc psychiczna…

 

 

Tomasz Mann: Opowiadania – po zbiór opowiadań mojego ukochanego pisarza sięgnęłam w fazie krytycznej, czyli zupełnego zwątpienia w sens relacji międzyludzkich. Nie chciałam mieć przy sobie nikogo. I faktycznie nie miałam… Owszem, moje życie było spokojne, uporządkowane, ale zarazem… przerażająco SZTUCZNE. W pewnym momencie opanował mnie bezbrzeżny smutek. To było nie do wytrzymania. Bohaterowie tych opowiadań wyśmienicie odzwierciedlali moje cechy charakteru i przeżywali podobne perypetie co ja. Przeglądałam się w nich jak w lustrze i poczułam… obrzydzenie. Oczywiście nie do nich, tylko do siebie samej… Na szczęście samotnicy Tomasza Manna spotkali w końcu osobę, dla której zechcieli porzucić swoje pustelnie. Wzięłam z nich przykład. I zmartwychwstałam…

 

 

Tomasz Mann: Czarodziejska Góra – Hansowi Castorpowi, młodemu niemieckiemu inżynierowi, brakuje odwagi i przede wszystkim chęci do rozpoczęcia pracy w swoim zawodzie, założenia rodziny i odpowiedzialnego uczestniczenia w życiu społecznym. Tchórzliwy i wygodnicki młodzieniec postanawia ukryć się przed życiem za murami szwajcarskiego sanatorium. Okazuje się jednak, że ośrodek wypoczynkowy w malowniczym Davos tylko stwarza pozory spokojnego i odciętego od świata miejsca… Naiwny młodzieniec nie zdaje sobie sprawy, że nie da się uciec przed trudnościami i wyzwaniami, jakie niesie ze sobą życie… Po lekturze tej książki stało się dla mnie jasne, że eskapizm naraża nas na znacznie gorsze doświadczenia niż „normalne” życie, ponieważ stykamy się z rzeczywistością wynaturzoną… Arcydzieło Tomasza Manna uświadomiło mi jeszcze jedną ważną kwestię – laicki humanizm jest zawsze lepszy niż religijny fanatyzm… Wszak nie od dziś wiadomo, że każda przesada jest niezdrowa…

 

 

Tomasz Mann: Buddenbrookowie. Dzieje upadku rodziny. – niemiecki noblista w brawurowy i mistrzowski sposób opisuje upadek wielkiej, zamożnej rodziny kupieckiej z Lubeki. Czy koniec znamienitego rodu Buddenbrooków naprawdę był nieunikniony? Czy naszym losem rządzi fatum? W pewnym stopniu tak… Ale dużo zależy też od nas samych. Dumni Buddenbrookowie nie mieli jednak ani ochoty ani pomysłu na zmiany. Zamiast dostosować się do nowego systemu politycznego, czyli kapitalizmu, woleli uparcie tkwić w starym porządku społecznym i w niszczących tradycjach rodzinnych…

 

 

Vladimir Nabokov: Maszeńka – o jakże ja lubię wracać do przeszłości! Jakże często korci mnie żeby spróbować odnowić to, co już się skończyło, żeby odezwać się do ludzi, którzy mnie zostawili i tak dalej… Ilekroć więc nabiorę niepohamowanej chęci, by „odgrzewać stare kotlety”, tylekroć przypominam sobie losy Lwa Ganina i jego miłości z lat młodzieńczych, by z ulgą stwierdzić, że wspomnienia mogą czynić naszą egzystencję piękniejszą i ciekawszą, ale pod warunkiem, że pozostają… wspomnieniami… Jakkolwiek dziwnie to brzmi… 😉

 

 

Fjodor Dostojewski: Bracia Karamazow – czy jesteśmy zdeterminowani genami, wychowaniem i otoczeniem? Ależ oczywiście! Jednak wcale nie musimy, ba, nie powinniśmy, bezradnie poddać się losowi. Alosza, najmłodszy z braci Karamazow, postanowił obrócić odziedziczone po głowie rodziny cechy w dobro. Niestety jego ojciec oraz starsi bracia, Iwan i Dymitr, ponieśli klęskę, ponieważ dali ponieść się ciemnej stronie ich karamazowskiej natury… Po przeczytaniu tej powieści (a właściwie literackiego ARCYDZIEŁA – Tomaszu Mannie, wybacz mi proszę…) odetchnęłam z ulgą…

 

 

Fjodor Dostojewski: Zbrodnia i Kara – tak, są osoby „lepsze” (to bardzo niefortunne wyrażenie…) od innych, tzn. bardziej inteligentne, postrzegające rzeczywistość wielowymiarowo, bardziej utalentowane… Ale to nie upoważnia ich do tego, by postępować w życiu według własnych zasad. Dzięki Dostojewskiemu zrozumiałam, że jednostkom w pewnym sensie wybitnym żyje się znacznie trudniej niż „zwyczajnym” ludziom, ponieważ ponoszą one odpowiedzialność za społeczeństwo. Ale dopóki pozostaną zamknięci na szeroko rozumianą miłość, dopóty nie sprostają swojemu wzniosłemu zadaniu….

 

 

Lucy Maud Montgomery: Ania z Zielonego Wzgórza (cała seria) – zawsze gdy nachodzą mnie czarne myśli, typu „Nie ma przyjaźni, nie ma miłości, w ogóle nie ma niczego!”, albo gdy po doświadczeniu nieuprzejmości ze strony znanych lub obcych mi ludzi zaczynam wątpić w sens bycia wrażliwą, delikatną osobą o dziecięcej duszy, to natychmiast przypominam sobie losy Ani. Ta dziewczyna wchodziła w życie jako przysłowiowe „zero” –  nie miała niczego ani nikogo. Uratowało ją to, z czego wszyscy się śmiali, czyli wrażliwość właśnie…

 

 

Jerzy Pilch: Pod Mocnym AniołemPilch uświadomił mi coś niezwykle ważnego, a mianowicie: usiłowanie wyzbycia się własnych ekstrawagancji i dziwactw nie ma najmniejszego sensu. Dlaczego? Ponieważ rozpaczliwe próby stania się wzorem do naśladowania zamęczą nas bardziej niż odchyłki, z którymi się urodziliśmy… A poza tym: czy bez naszych „skrzywień” nadal bylibyśmy sobą?

 

 

Bolesław Prus: Lalka – miłość jest bez wątpienia piękna i warta przeżycia, ale pod warunkiem, że lokujemy ją do właściwej osoby, czyli takiej, która potrafi docenić uczucia, jakie do niej żywimy… Osoba ta wcale nie musi odwzajemniać naszej miłości (choć oczywiście byłoby wspaniale…), ale musi szanować swojego adoratora. Szkoda, że ostatnio zapomniałam, jak marnie skończył Wokulski…

 

Z całego serca zachęcam Cię do czytania książek w oryginalnych wersjach językowych – różnica jest kolosalna! Zupełnie inne przeżycie!

 

P.S. Wpis ten zamierzałam opublikować dopiero za kilka tygodni, jednakże za sprawą pewnej Pani w kobaltowych okularach postanowiłam przyspieszyć ten proces 😀 Moja Droga, mam nadzieję, że dzięki tej notce będziesz miała co czytać przynajmniej do końca tego roku 😛 :*

 

Madame Barbell

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

avatar
  Subscribe  
Powiadom o